02.01.2017. Adwent, msze roratnie skłoniły mnie do wielu przemyśleń. Jestem w nastroju bardziej nostalgicznym niż tej sztucznej radości „nakręconej” przez środki masowego przekazu. Jestem kilkanaście minut przed mszą (25 XII). Odmawiam różaniec, spoglądam na świętą rodzinę w szopce. Przedziwny ogarnia mnie smutek, łzy same napływają do oczu, serce ściska ból. Jezu, dlaczego! Przecie to ma być radosny dzień! Widzę w sercu wagę, z dużymi szalkami, taką sprzed wielu lat. Wokół jednej szali jest pełno maleńkich postaci dzieci …, na drugiej szali jest napis: Miłosierdzie. Słyszę w sercu: nie nadążam zbierać dzieci, które zabijacie, w aborcji i na wojnie! Nagle widzę te dzieciątka w maleńkich kołyskach, ułożonych na jednej szali, spływa z niej krew … Potem słyszę: szala waszych grzechów opada, szala Miłosierdzia jej nie równoważy … A przecież, mówię, rodzisz się, Jezu, ciągle na nowo … mimo naszych grzechów, jesteś przy nas … Widzę w sercu kołyskę z maleńkim Jezusem pośrodku wagi. Ta kołyska równoważy obie szale. Maleńki Jezus próbuje błagać swoim narodzeniem Ojca: jeszcze daj czas, Ojcze … na Sprawiedliwość. Mam wrażenie, że swoją bezbronnością dziecka, oddala dni kary. W tym nowonarodzonym Dzieciątku jest także „ból ofiary”. W tym Dzieciątku, pośrodku obu szal wagi upatruję właśnie tą radość dla ludzi z narodzenia Pana. Nie radość z blasków świąt (jedzenie, prezenty, kolędy), ale bolesną radość nadziei … iż mimo grzechów świata, ciągle jeszcze rodzi się Bóg, który odwleka kary, przebacza grzesznikom pokutującym.
Powrót dziecka
Oczy zamykam, by w pokornym przyzwoleniu
Czas życia przeszły, z obecnym przemieszać
Obrazów poszukać, których nielitościwy zegar
Nie zdążył jeszcze utopić w jeziorze niepamięci
Widzę małą dziewczynkę w krakowskim stroju
U stóp ołtarza, z dziećmi, na mszy siedzi
Ksiądz kazanie głosi, dziecko go nie rozumie
Zapach słodkich lilii chłonie i nastrój kościoła
Jeszcze szata anioła ochrania niewinność dziecka
Jeszcze dziecko trwa w uścisku Nieba
Z ufnością spoglądając na otaczający świat
Z dziecięcą ufnością, podarowaną obficie, przez chrzest
Czas przepłynął rwącą rzeką, nie ma już tamtego dziecka
Ostre łokcie życia, rozpychają codzienność, by przetrwać
Spojrzenie dorosłego nieufne, ran życia nie zapomina
Najczęściej słyszy: ratuj się sam, jesteś dorosły …
Cofam film życia, sięgam do spichlerza wspomnień
Przed ołtarzem klękam, przywołując w sercu tamto dziecko
I proszę: prowadź mnie drogą swej dziecięcej ufności, ku Bogu
Zmartwychwstań we mnie, darem dziecięctwa bożego
Bym powróciła tam, gdzie ufność
Otwiera oczy i uszy na radość Nieba
Gdzie aniołowie wymiatają skrzydłami lęk
Gdzie moc ufności we mnie … karmi bliźnich tą radością.
Siła … i Moc
Gdy serce twoje lęk odczuwa
Gdy siły widzi tego świata
Władzy, pychy, egoizmu, prawa niegodnego
Gdy siłaczy widzi wielkich
Poniżających słabszych
Czy nie kurczy się z bólu?
Aż odrobinką staje się piasku
Bezbronnym sercem
Strachem ogarniętym, szukającym ucieczki
Przed przemocą
Przed siłą pięści tego świata
Napinającą mięśnie do walki o prymat zła
Do kogo woła wtedy twoje serce?
Czy sił wzywa niosących zemstę?
Wojnę, wojną chce wygrywać?
Siły tego świata bronią grożą
Twarzą przebiegłą, złą, nienawistną
Ale jest ponad nimi MOC silniejsza
MOC niewidzialna, bez broni i pięści
MOC Miłości i Sprawiedliwości, niepokonana
MOC zawsze zwycięska, MOC Boga nad światem
Poznajesz Ją, gdy łzy krzywdzonym ocierasz
Gdy chlebem i miłością się dzielisz
Gdy w rozpaczy, przed tabernakulum klękasz
Gdy odwaga rodzi się w twym sercu
By bronić słabych, niewinnych
Jest MOC ponad siłami tego świata, niepokonana
MOC Boga
MOC Chrystusowego Krzyża
Moc Krwi męczenników
I MOC modlitwy wszystkich świętych.
Korzeń ziemi
W pewien wieczór, patrzyłam na ciemne chmury
Rozlewające się atramentowymi cieniami
Cienie zagarniały resztki dziennego światła
Ale światło broniło się dzielnie
Chowając się w gałęziach drzew, kryjąc w trawach
Ta walka ciemności z jasnością
Była dziecinną igraszką
Muzyką, przypływu i odpływu morskich fal
Modliłam się, oczarowana tym pięknem
I wówczas …
W sercu ujrzałam przedziwny obraz
Puste pole, raczej ugór, dawno porzucony przez rolników
Ciągnął się aż po horyzont
Raptem na to puste pole
Spada … ogromny krzyż
Długą belką wbija się w ziemię
Jakby chciała się stać korzeniem mocarnym
Poprzeczne belki opierały się o ziemię
I w błagalnym, żywym geście, jak ludzkie ręce
Unosiły się ku niebu
Drzewo krzyża i światło tworzyły wokół …
Czerwony, krwawy odblask
Zapragnęłam słów wytłumaczenia
Ale milczenie, te zamknięte usta ciszy
Nakazały mi trwać … w uwielbieniu.
Cisza, która słucha
Są chwile, utkane w mistycznym świecie
Rodzą się na granicy snu, spadają do serc perełką
I dotykają nas … bez dotyku
Samym spojrzeniem, lekkim poruszeniem wiatru
Są one w modlitwie, snującej się gdzieś między niebem a ziemią
Chwile te, podobne są do jaskółek ze źdźbłem trawy w dziobie
Źdźbłem, ze świata, gdzie czas nie istnieje
Ze świata wieczności …
Dotknęłam takiej chwili nieoczekiwanie
Może jaskółka upuściła swoje źdźbło trawy obok mnie?
Może anioł na moment uchylił drzwi własnego świata?
Jak ktoś bardzo spragniony, schowałam tę chwilę w sercu
Tajemniczy dar
Darem tej chwili była … cudowna Cisza
Nie próżnia, lecz cisza żyjąca
Drgająca światłem, ruchem perełek wody, drobinami pustynnego piasku
Ta Cisza … słuchała, choć była milcząca
Pływała w niej moja szczęśliwa dusza
Bez dotyku, bez słów, poznawała twórczą moc tej ciszy
Moc miłości, pokoju i radości prześwietlonej światłem ciszy
Przeminęła chwila, ten moment tajemniczego spotkania
Może jaskółka podniosła upuszczone źdźbło trawy, odfrunęła?
Może wystraszył ją hałas budzącego się dnia?
Nie straciłam jednak pamięci tego daru ciszy
Jest ze mną, w milczącej bieli świętej hostii.
Zmartwychwstanie
W oktawie wielkanocnej, w czasie radości
Doznałam przeżycia bolesnego
Ból ogarnął mnie podczas adoracji
Ból bardziej duchowy niż fizyczny
Ranił mocno, odbierał oddech, wyciskał łzy
Wciskał się we mnie, pragnął bym go przyjęła
I zrozumiała tak, by nie uleciał w zapomnienie
Ten ból „rodził” obrazy, był reżyserem niemego filmu
Niemy ból i nieme obrazy …
Bolesne w czasie radości?
Jezusa widziałam idącego pośród ruin miasta
Spalone kikuty murów tworzyły tragiczną scenerię
Jezus pochylał się i podnosił … martwe dzieci
Całował i przytulał każde
Jego szaty barwiła ich krew, kurz i brud spalonego miasta
Widziałam też Jezusa w bogatym mieście
Szedł po pełnej światła ulicy
Pukał do drzwi klubów wypełnionych muzyką
Patrzono na Niego z pogardą, na Jego brudne ubranie
I Jezus odchodził …
Na moment nasze oczy spotkały się
Zobacz, usłyszałam, do czego Ja zmartwychwstałem …
Przytuliłam do siebie ten duchowy ból i słowa Jezusa
On nie oskarżał, pokazywał mojemu sercu
Jak ja, ty, my ludzie … mamy jeszcze długą drogę
Długą drogę do zmartwychwstania serca, umysłu, uszu, oczu, ciała
Zmartwychwstania … do miłości bliźniego
Zmartwychwstania … do pokoju
Zobacz, do czego Ja zmartwychwstałem, mówi Jezus
Myślę, Jezu, że Twoje Zmartwychwstanie, mimo naszych upadków
Jest ciągle miłosierną dla ludzkości Nadzieją.
01.05.2017. 1-szy maj. Święto Józefa Rzemieślnika. Pragnę w to święto szczególnie uczcić św. Józefa, ale proszę też Go o otrzymanie łaski płynącej z Eucharystii. O takie „przylgnięcie" do Jezusa Eucharystycznego, aby przyjęcie Go do duszy stawało się wielkim świętem … Ujrzałam w sercu owalną figurę, podobną do promieni otaczających M.B. z Guadelupe. To twoja dusza, usłyszałam, do której przychodzi Jezus. Wewnątrz tej figury wypełnionej bielą, w jej środku wystawały czarne, ostre kolce, bardzo twarde. Były różnej długości i wielkości. To nasze grzechy, zaniedbania, stare i nowe, myśli nieprzychylne, nawet drobne złośliwości. Największy ostry kolec jest u ludzi, którzy uważają się za bezgrzesznych. Każda zła myśl, każdy grzech, wyrasta kolcem w duszy. Stając przed Jezusem Eucharystycznym, przyjmujemy komunię … Ja, ty i Jezus … Aby dotrzeć do naszego serca, Jezus kaleczy się o kolce duszy skażonej grzechem. Czasem dociera cały zakrwawiony, bolesny. Jezu, pomyślałam, jak bezcenna, jak istotna jest modlitwa przebłagalna przed każdym przyjęciem Ciebie w komunii. Jak ważna i cenna jest częsta spowiedź, byśmy nawet drobne kolce rozpoznawali, byśmy nie obrośli w przekonanie o własnej bezgrzeszności. By przyjmując Jezusa do serca mieli świadomość Jego bolesnego przenikania do nas. I abyśmy nie przyjmowali Jezusa w komunii bezmyślnie, ale zawsze błagali Go o przebaczenie za kolce przez które musi dotrzeć do naszego serca.
Święta Matko Gidelska
Maleńka Jesteś
Tak, iż ludzka dłoń może Cię ogarnąć
I choć kamienna, kamieniem nie ciążysz
Pocałunkiem, bardziej Jesteś, delikatnym, zwiewnym
Jakim, ziemska matka, dłoń dziecka, całuje
Rzeźbiono Cię, Mateńko, w wielkich kamieniach
Na płótnach malowano Twoje wizerunki
W Gidelskim posążku, monumentem nie Jesteś
Jesteś, jak klucz w dłoni człowieka
Rozdany ludziom, by modlitwą, serce otwierać Jezusa
Pięćset lat temu, podczas orki ziemi
Posążek Maryi cudem „wypłynął” do rąk rolnika
Światło zajaśniało, nawet woły uklękły
Opłukany posążek, począł czynić cuda
Do dziś łaskami słynie, dusze nawracając, ciała uzdrawiając
W Kanie Galilejskiej prosiłaś kiedyś Syna, Maryjo
By wodę w wino przemienił, na nowożeńców weselu
Dziś, synowie Twoi, Dominikanie
Święty Twój posążek w winie zatapiają
A krople tego wina, spragnionym nadziei rozdają
By nowożeńcami współczesnej Kany się stali
Kany miłości, nadziei i wiary.
Uczta
Czy wiesz, że jest taka uczta
Bogata w nieznane smaki, obfita
Obsypująca darami
Uczta, jak dla królewskich dzieci
Na niej miłość wypełnia złote kielichy
I wylewa się ożywczym winem, chlebem pachnącym
Stoły ozdabia biel obrusów
Haftowanych wzorami
Jakby sami aniołowie hafty te wymyślili
Uczta, na której słyszysz śmiech swej duszy
Ale i jęk bólu
Radość i płacz
Ta uczta to … Msza Święta
Kiedy komunię z rąk kapłana przyjmujesz
Bramą jest, otwierającą twe zamknięte serce
I jak gołębica delikatna, mądra i czuła
Szuka w tobie ran niezagojonych
Przez życie i nas samych uczynionych
Komunia leczy te rany, rozjaśnia ciemności duszy
Kielichem z winem miłości, oblewa je obficie
Blizny dawne, często już zapomniane
Okrywa, by nie wracały bolesne wspomnienia
To nie jest uczta, na której jedna tylko brzmi pieśń
To Uczta Wielkiego Milczenia, takiej ciszy
Byś mógł usłyszeć pieśń, tylko dla ciebie wyśpiewaną
Pieśń, rodzącej się w tobie, miłości do Boga.
Nauczyciel Miłości
Nauczycielem Jesteś Jezu, Miłości
Profesorem w akademii bez sal, bez piór i podręczników
Katedrą Twoją jest krzyż drewniany
Piórem są gwoździe, którymi dłonie Twe przebito
Atramentem jest krew, z ran tryskająca i boku
Kaznodzieją Jesteś wędrownym, szukającym uczniów
Pielgrzymem, często w miejscach Ci wrogich
Słów gorzkich się nie boisz i dróg usianych grzechami
Z odwagą idziesz tam, skąd inni uciekli
Misjonarzem Jesteś … krzyżowej Drogi Miłości
Cicho przystajesz obok chorych, samotnych, odrzuconych
Czułość czują, choć nie widzą osoby
Serce ich dziwnej mocy doznaje, nadziei
A to Nauczyciel wlał w nich, krople swej Miłości
Czyniąc serca zalane łzami, błyszczącymi tęczą kryształami
Nie rozdajesz Jezu, dyplomów z Miłości
Łaską Twej Miłości dotknięty człowiek …
Sam pragnie stać się dla bliźnich, nauczycielem miłości
Wędrującym odważnie do miejsc i serc, skąd inni uciekli …
Pragnie być misjonarzem wiernym i ufnym pomocnikiem Pana
W nauce Prawdy, o Krzyżu Miłości.
01.08.2017. Przed codzienną mszą świętą mam 15 minut na adorację Jezusa i dziesiątek różańca. Kocham ten czas „spotkania” porannego. Raptem w moim sercu ktoś zadaje pytanie: czy wiesz dlaczego tak ważny jest różaniec, dlaczego Matka Boża, w każdym pojawieniu się na świecie – mówi … odmawiajcie różaniec … Zaczynam się zastanawiać … a pomoc przychodzi … Widzę obraz Matki Bożej podążającej za Jezusem w Jego Drodze Krzyżowej. Widzę jak się pochyla … i zbiera w białe płótno Jego krew, nie omija żadnej kropli … Płótno jest ciągle białe … choć wewnątrz jest krew Pana. To z tych kropli krwi, słyszę w sercu, powstały perełki różańca. Matka Boża nawlekała je na nić swej miłości i podarowała … ludziom. Bardzo przeżyłam ten obraz. I choć od lat odmawiam różaniec, bardziej lub mniej „serdecznie”, od tej chwili, dotykając perełki różańca, „czuję”, że różaniec jest żywy, żywy krwią Chrystusa, a każde „Zdrowaś Maryjo”, „karmi” odmawiającego wielką mocą. Stąd wezwanie Maryi … odmawiajcie różaniec!
Krzyk życia
Krzyk narodzin nowego życia
Rozrywa zasłonę powietrza
Kołyszącą się leniwie
W rytmie czasu przemijania
Rozrywa, dźwiękami przywołującymi
Miłość …
O której, niewiele jeszcze wie
Jeszcze trwa krzyk, ta dziecięca mowa
A już czas życia porzuca swój leniwy rytm i przyspiesza
Mowy rodziców uczy się dziecko, słów porozumienia
Jakby krzyk był przedziwną tajemnicą …
Jakby emocje krzyku budziły utajony lęk
I nowe życie otrzymuje słowa, wiele słów
Ale krzyk, choć uśpiony, trwa …
Jest jak mistyczny ptak, nie odfruwa
Czar słów poezji nie zachwyca go
Pamięta ból narodzin, szuka prawdy
Prawdy, która nakarmi „mistycznego ptaka”
Przemieni krzyk, oswoi go … miłością
Na jego ból – da mu modlitwę świętą
Spływającą perełkami różańca jak krople leku
Na wszelki ból, strach, niezrozumienie
Na ten ludzki krzyk życia.
Splecione różańce
Tajemnicą Radosną różańca
Otaczam się jak wieńcem róż
Zdrowaś Maryjo, rozmową się staje
Dziecka z Matką
Łagodne słowa Matki do zadumy wiodą
Prośby moje, na różańcu Jej życia składam
Dwa różańce życia: Matki i dziecka
Splatają się w miłosnej modlitwie
Na różańcu życia Maryi – Zwiastowanie
I Jej ufne, piękne, fiat
Na moim, dziesięć perełek kolorowych i szarych
To znaki czasu wahań, odejść, powrotów
Są też perełki bezbarwne, obojętnością tchnące
Ile lat minęło, ilu ludzi dotknęło mojego serca?
Bym wyczuła pod palcami … perełkę miłości
Gorącą od spojrzenia Matki, wołającą o moje fiat
Płynie różaniec życia Maryi w Tajemnicy Nawiedzenia
Ożywczy strumień Ducha Świętego prowadzi Ją
Do Elżbiety, Zachariasza
Splatają się różańce życia Maryi i Elżbiety
Jezus i Jan stają się wielkim darem Boga dla świata
Ile, na moim różańcu życia, znaków bożej obecności?
Ile, płonących miłością, paciorków do Boga?
Ile, spotkań z bliźnimi, w modlitwie wdzięczności?
Tajemnica Narodzin, uboga grota, brak ozdób
Tylko zapatrzenie Maryi, Józefa, aniołów i pasterzy
Zapatrzenie nad … cichym cudem
Cudem, który rozpoznaje tylko kochające serce
Nie oczy, lubiące blask, oślepienie
Nie uszy, oczekujące gwaru, fanfar
Tym cichym cudem, cichą kołysanką Maryi
Dotknęłam różaniec mojego życia, by stał się modlitwą serca
Tajemnica Ofiarowania, tajemnica oczu Anny i Symeona
Tylko oni widzą Jezusa – Boga na rękach ubogiej rodziny
Oczy innych w świątyni, nie rozeznają cudu
Cudu, który zaistniał w ich życiu
Symeon obwieszcza Maryi cierpienie
Trzymam mój różaniec życia, szukam na nim …
Perełek, które ofiarowałam w cierpieniu, bólu
Szukam perełek ofiarowania Bogu mego życia
Tajemnica Zagubienia, Odnalezienia Jezusa
Maryja, Józef szukają Syna, a On w świątyni naucza
Dotykam różańca mego życia i rozważam tę tajemnicę
Czy nie jestem zbyt pyszna w swojej wierze?
Czy nie jestem zbyt pewna w swej miłości do Ciebie, Jezu?
Czy nie „gubię się” w zbyt wielu modlitwach?
Słyszę wtedy szept Jezusa … wróć, dziecko do Mnie
I odszukaj Mnie w świątyni swego serca, tam czekam na ciebie.
Różaniec bolesny
Ogrójec. Gaj oliwny za dnia, tryska ożywczą zielenią
Nocą, gaj wypełnia cierpienie Jezusa
I Jego błagalne słowa: czuwajcie ze mną …
Sen apostołów jest tak głęboki, że topią się w nim słowa Pana
Za chwilę zjawi się Judasz … on nie śpi
Ile razy utopiłam Twoje słowa, Jezu, w mojej obojętności?
Jak często bałam się stanąć obok Ciebie, cierpiącego?
Biczowanie. Bicze wyżłobiły na Twym ciele, Jezu, krwawe rany
W Twoich ranach, jak osy w gniazdach
Są nasze grzechy dotykające Twoje ciało
Jesteś jak ul pochłaniający zło świata
Twoje ciało cierpiące zbawia ludzi
Ile ja, żądeł grzechu wbiłam w Twą ranę, Panie
Kiedy świadomie zamykałam oczy na Twe cierpienie?
Ukoronowanie cierniami. Oprawcy myślą, zraniliśmy ciało
A On nie błaga, On się modli …
Wbijemy Mu ciernie w głowę, może ustanie modlitwa …
Może moc modlitwy ustanie?
A On poprosi o litość?
Przepraszam, Jezu, za moje ciernie zwątpienia w Ciebie
Przepraszam za porzucone modlitwy
Krzyż na ramionach Jezusa. Twój świat, Jezu, karał Cię krzyżem, drzewem hańby
Karał fizycznie, poniżeniem, bólem
A Ty, Jezu, ubrałeś krzyż w szatę zwycięskiej Miłości
Ta niewidoczna dla oprawców szata Miłości
Była utkana z czynów posłuszeństwa woli Ojca, czynów jak białe lilie
Okryła krzyż hańby, pokonała okrucieństwo grzechu
Kto chce pójść za Mną, powiedziałeś … niech weźmie krzyż swój …
Śmierć Jezusa na krzyżu. Wbito krzyż z Jezusem w Golgotę
Zadrżała ziemia przeszyta drzewcem krzyża
Przeszyta bożą Miłością … zraniona bólem tej Miłości
Jeszcze żołnierz przebija bok Jezusa, Jego serce
Jakby chciał … zabić tę Miłość, odebrać Jej życie
Ale już, z tej rany, wypływa źródło łask
Napełnia konwie życia pokoleń, żywą wodą … dla zbawienia grzeszników.
Tajemnice chwalebne
Zmartwychwstanie. Poranek budzi dźwięki, światło, zapachy
Budzi czystość, promieniującą … nadzieją
Nadzieją na piękną pieśń, hymn zwycięstwa dobra
Kamień grobu odsunięty, Magdalena nie poznaje Pana
Jej oczy, jak nasze, nie od razu poznają cud Zmartwychwstania
Ten cudowny dar Boga, dar świętego poranka
Rodzący duszę dla wieczności
Wniebowstąpienie. Idę przygotować dla was mieszkanie, mówi Pan
Głowy apostołów uniesione ku niebu, niespokojne serca, lęk samotności
Ciągle trwa świat niewierzących w Zmartwychwstanie
Niewierzących w Zbawiciela
Szukają bóstw ziemskich, jakby bali się wieczności
Módlmy się za tych, którzy bóstwem czynią ciało
Którzy nie proszą Jezusa, o mieszkanie dla swej duszy
Zesłanie Ducha Świętego. Nie zostawię was sierotami, przyślę Ducha Pocieszyciela
Tak mówi Ten, którego ludzie przybili do krzyża
Tak mówi Miłość, która … nie unosi się gniewem
Nie pamięta złego, nie szuka swego …
Miłość, która nigdy nie opuszcza
Ale także Ona błaga, na ołtarzach całego świata
Nie opuszczajcie Mnie, niech nie stanę się … sierotą!
Wniebowzięcie. Aniołowie otworzyli okna nieba, św. Piotr ukląkł przy bramie
Maryja, z duszą i ciałem, uniesiona do Nieba
Nie wiemy, jaka to była radość
Czasem echo tej radości, pieśnią brzmi w naszych sercach
Gdy na kolanach wielbimy Matkę Pięknej Miłości
Gdy całujemy jej posągi, obrazy, przesyłamy modlitwy
Gdy błagamy, gdy prosimy … a Ona, Matka, czyni cuda w naszym życiu
Maryja, Królowa Nieba i Ziemi. uwielbiona przez aniołów, Niepokalana
Ale wzrok Twój, Maryjo, nadal ku ziemi zwrócony
Objawiasz się, prosisz, przestrzegasz
Nawet płaczesz, jak ziemska matka, zraniona bólem
Niewdzięcznością i grzesznością swych dzieci
Z łez Twoich i kropli krwi Jezusa, tworzysz święty dar – różaniec
Wiążesz nim niebo i ziemię, Swoje serce z sercami ziemskich dzieci
By serca nasze z Twoim, Maryjo
Spotkały się w radości Nieba.
Ikona pisana życiem
Wpatrywałam się w Ciebie, Jezu
Na obrazach i rzeźbach
Szeptałam modlitwy, często milczałam
Ożywić pragnęłam, każdy Twój wizerunek
I jak naiwne dziecko, wierzyłam
Że się kiedyś poruszysz …
Był taki dzień, Święto Siostry Faustyny
W adorującej ciszy zatopiona
Głos usłyszałam przyjazny:
Życiem swoim maluj Pana
Dłutem rzeźb, twarz Jego
Zanurzonym w skarbnicy Jego słów
I pamiętaj, piękno obrazu Jezusa, nie w talencie artysty
Ale, w sile miłości i ufności twórcy
Tworzę więc ikonę, z pragnienia tęsknoty serca
Na tkaninie, z iskierek natchnień, utkanej
Bezsenną noc, karmię modlitwą różańcową
Mękę Pana rozważam, Jego ból w moją ikonę wtapiam
Weronikę proszę o świętą chustę, może ją użyczy?
Szaty Jezusa maluję kolorami piękna pór roku
A skruchą i pokutą, ocieram Jego twarz poniżoną
Dla mej ikony, poszukuję Prawdy i Miłości, w Eucharystii
W modlitwie, proszę Anioła Stróża o rady
Szepcze On krótko: maluj życie pędzlem Świętości
Tak bardzo pragnę napisać Twoją ikonę, Jezu
Dla serca mego spragnionego, ożywienia Ciebie
Tak, bym patrząc w Twoje usta, słyszała Ciebie
Patrząc w Twoje oczy, rozpoznała Twoją wolę
A poprzez Twój uśmiech, łzy i ból
Mogła poznać błogosławieństwa i prośby Twoje.
W szary, zimny, deszczowy dzień
Taki, który rodzi smutek i ból
Usłyszałam w sercu pytanie Pana:
Czy ty Mnie kochasz?
Ten głos był jak genialny śpiewak
Który potrafi przemieniać śpiewem smutną duszę
Ożywiać radosną pieśnią nadziei …
Jakże Cię mogę nie kochać, Jezu?
Bez miłowania Ciebie, byłabym ptakiem bez skrzydeł
Domem bez drzwi i okien, więźniem ciała
Sierotą porzuconą na pustkowiu
Analfabetką Twoich słów miłości
Ślepe i głuche byłoby moje serce, obojętne
Na Twoją i ludzką miłość
Kocham Cię, Jezu, bo dałeś mi skrzydła wiary
Ptakiem jestem, przysiadającym na Twoich dłoniach
Sierotą nie jestem, mam Ciebie, Jezu
Nie jestem więźniem ciała
Moje oczy widzą dalej, uszy słyszą Twoje słowa
Radują się na Twój głos, na Twoje pytanie:
Czy ty Mnie kochasz?
Bo czuje moja dusza
Iż nawet ten okruszek mej miłości – do Ciebie
To Twój dar – Twoja obecność we mnie.
Głębia wiary
Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu
Gdy duszę karmiłam milczeniem
Wolnym od myśli i słów brzęczących troskami
Obraz ujrzałam, jakby wypożyczony z Niebieskiej Galerii
Obraz ludzkich postaci wkraczających śmiało
W wody oceanu
Ubrani byli w długie szaty, unoszone przez fale
Utrzymujące ludzkie postacie przez chwilę na powierzchni
Mrok objął ocean swymi ramionami
I opanowałby całkowicie obraz … gdyby nie
Żywe, iskrzące się światło, towarzyszące postaciom
Światło, którego źródła nie widziałam …
Pomyślałam … święci?
Tak, święci, którzy nie boją się głębi oceanu
Święci, błogosławieni, którzy nie czują lęku
Poznali źródło Światła – Ducha Świętego
Które trwa przy nich, towarzyszy …
Przemieniając głębię oceanu … w głębię wiary
Będą tonęli? – pytałam z trwogą w sercu
Będą … ale się nie cofną, nie obejrzą się za bezpieczną plażą
Będą tonęli w ciemnościach nocy duszy, będą płakali …
Będą szukali krzyża – statku, w odmętach oceanu wiary
On ich wyniesie na powierzchnię ufności
Święci i błogosławieni, słudzy boży … tak zakochani w Bogu
Iż głębia oceanu wiary, nie przeraża ich.
Biblioteka dusz
Może to była tylko senna chwila
A może przez moment znalazłam się
Pomiędzy ziemią a niebem
W przedpokoju domu, dusz czyśćcowych?
Chciałam zapomnieć o tej chwili
Ale mocno tkwiła w pamięci
Rodząc ciągle na nowo wspomnienie, tamtego obrazu
W bibliotece dusz jesteś, mówił mi ciepły głos
Wszystko wokół mnie żyło kolorami świateł
Światło pulsowało, przenikało, dotykało mnie
Półki ze świetlnymi książkami poruszały się …
Gdy sięgałam po takie „przedziwne dzieło”
Moja ręka wnikała w nie …
Słyszałam śmiech, płacz, czasem jęk bólu
To nie martwy papier, usłyszałam, to życie …
Życie, które jeszcze nie dopisało zakończenia swej „książki”
Życie, które brało tylko ze świata śmiech, miłość, radość
Aż nić tego życia urwała się …
Przeminął czas na poznanie mądrości krzyża
W tej bibliotece dusz, mówił miły głos, życie czeka …
Czeka na twoją modlitwę, na dopisanie zakończenia
Na łaskę ofiarowania własnego krzyża
Na twą miłość, która połączy zerwaną nić tamtego życia
Z Bożym Miłosierdziem.