Biblioteka dusz


Może to była tylko senna chwila

A może przez moment znalazłam się

Pomiędzy ziemią a niebem

W przedpokoju domu, dusz czyśćcowych?

Chciałam zapomnieć o tej chwili

Ale mocno tkwiła w pamięci

Rodząc ciągle na nowo wspomnienie, tamtego obrazu


W bibliotece dusz jesteś, mówił mi ciepły głos

Wszystko wokół mnie żyło kolorami świateł

Światło pulsowało, przenikało, dotykało mnie

Półki ze świetlnymi książkami poruszały się …

Gdy sięgałam po takie „przedziwne dzieło”

Moja ręka wnikała w nie …

Słyszałam śmiech, płacz, czasem jęk bólu


To nie martwy papier, usłyszałam, to życie …

Życie, które jeszcze nie dopisało zakończenia swej „książki”

Życie, które brało tylko ze świata śmiech, miłość, radość

Aż nić tego życia urwała się …

Przeminął czas na poznanie mądrości krzyża

W tej bibliotece dusz, mówił miły głos, życie czeka …

Czeka na twoją modlitwę, na dopisanie zakończenia

             Na łaskę ofiarowania własnego krzyża

             Na twą miłość, która połączy zerwaną nić tamtego życia

             Z Bożym Miłosierdziem.



Błogosławiona cisza


Klękam przed Tobą, Jezu, adoruję Cię

Ręce opuszczam, skrzydłami się wydają

Ptaka zmęczonego lotem

Kolana zginam

Aby stopy nie były ciekawe nowych dróg

Zamykam usta dla słów, oczy dla obrazów

Dla szumu świata

Szukam, błagając Ciebie, Jezu

W przestrzeni Twej Świętej Hostii

O święty dar ciszy

Ona jest jak pulsujące źródełko

Rozlewa się ciepłym strumieniem

Po sercu, umyśle, duszy

Leczy rany ciała, by nie zaraziły się …

Obojętnością, niemocą, nienawiścią

W tym strumieniu ciszy

Szukam białych pereł słów Boga

Słów Prawdy, Miłości

Szukam Oblicza Twego, Panie

Chustę widzę, Weroniki, Oblicze Twoje z Manoppello …

Są chwile za zasłoną ciszy, gdy widzę Cię w Ogrójcu

Odsuwam w myśli zasłonę

Siadam obok Ciebie, samotny jesteś w bólu

Opuszczony przez śpiących apostołów

Tamtych … ale często i obecnych

I słyszę Twój głos:

Nie boisz się Moich łez, krwawego potu?

Cisza … pochłania moją odpowiedź

Sama jej nie słyszę …

Tylko łzy gorące płyną po mojej twarzy.




Rana i Miłość


Ukaż mi, Aniele Stróżu i Wy, Wszyscy Święci

Miłość, która nie lęka się Chrystusowych ran

Nie ucieka bojaźliwie przed cierpieniem

Nie jest emocją, słowem, uczuciem przemijającym

Miłość, która zanurzona w krwi Jezusa

Rodzi się … święta

Obraz widzę rany Serca Jezusa

Krew w ranie żywa, gorąca, pulsująca

Jak wulkan wybuchający

Jak krzak gorejący

Przed Sercem Jezusa, ludzie

Wpatrzeni, zachwyceni tym cudem

Karmią się samym widokiem i odchodzą

Nasycili wzrok, głodne zostawili swoje serce


Są i inni, Twoi Święci, Panie

Ślepi na niebezpieczeństwo spalenia

Wkraczają w ogień Miłości, ranę Serca Jezusa

Dotknięci tą Miłością, uśmiechają się …

Jakby tajemnicę odkryli

Tak wygląda Miłość – słyszę głos mego Anioła

Miłość ma ludzką twarz, ciało

Współczesnego Szymona, żyjącej obok Weroniki

Ma pomocne ręce, nogi pielgrzymujące do chorych

Uszy, które słyszą bolesne skargi bliźnich

Miłość ma ludzką twarz, ale Oblicze Jezusa


Ukazałeś mi, Aniele Boży i Wy, Wszyscy Święci – Miłość

Która zanurzona w Męce Chrystusa, w Jego Sercu

Rodzi się … święta.




Miłość, nadzieja, wiara


We śnie głębokim zanurzona

Pytanie usłyszałam mojego anioła:

Czy namalować umiesz miłość wiarę i nadzieję

W ludzkich twarzach?

Wspomniałam o kobiecie kiedyś spotkanej

Dźwigała na rękach upośledzone dziecko

Mam jeszcze w oczach jej kochające spojrzenie

Słowa ciepłe do dziecka i jego bełkotliwe gaworzenie

To była ta chwila … rodzenia się miłości

Chwila ulotna … mająca konkretne oblicze

Jak je namalować farbami, gdy …

Serce to widzi, a nie oczy?

A serce barwy ma tak różne od ziemskich …

Czy ludzie widzieli miłość w oszpeconej twarzy Jezusa?

Weronika tę miłość sercem ujrzała, nie oczami


Jak namalować twarz nadziei?

Kwiatem jest, czystą lilią, przejrzystym źródłem?

Anioł mój, senny nieco

Przyśpieszyć chciał moje rozważania

Nadzieja, powiedział, może mieć też, twarz twoją

Gdy szukasz i ofiarowujesz dobro z miłosierdziem

Gdy się nie poddajesz ciemności zła, które kusi

Gdy szybko powstajesz z kolejnego upadku

Gdy twarz Jezusa widzisz obok swojej

Gdy w modlitwę wierzysz, że cuda czyni

Choć świat szydzi i krzyczy: to tylko iluzja!


Już nie budziłam anioła

By o ludzkim obliczu wiary mu mówić

Widziałam to w twarzy żebraczki przy kościele

W zimie, deszczu, upale, z pudełkiem na drobne

Z pokorą powtarzała każdemu, z nadzieją:

Niech cię Bóg błogosławi, da zdrowie

Wiara, szepnęłam aniołowi, jest jak ona

Pokorna i odporna …


Odporna na zimno świata, które może miłość zabić

Na wiatr, który modlitwę z serca wymiata

Na mróz, który jak sztylet, obojętnością rani

Radością jest z łask drobnych, ale też cierpieniem

Lecz nigdy słabością …

Gdy o „chleb” walczy, o pokarm dla zgłodniałej duszy

Chleb karmiący Miłością i Nadzieją.




Spojrzenie


Adoracyjne uwielbienie

Ozdabia … cisza

I choć szum zewnętrznego świata

Wdziera się w nasze uszy

Serce jak panna młoda

Klęka na ołtarzu przed Jezusem

Poddaje się przedziwnej tajemnicy spotkania

Ulega, świętej chwili

Chwili spojrzenia Jezusa na nas


W adoracyjnym uwielbieniu zatopieni

Zadajemy Panu pytania, modlimy się o łaski

Czasem mówimy o bolesnych zranieniach

A czasem po prostu ulegamy ciszy

Ona kołysze naszą duszę

Anielskimi pieśniami, unosi ku złotej monstrancji

Spotkanie człowieka z Bogiem

W akcie adoracyjnego uwielbienia

Nie wymaga słów …


To delikatny powiew Ducha Świętego

Łączy nas z Panem, na fali miłości

I choćby wątpliwości przenikały twoje serce

Iż Jezusa nie widzisz, nie słyszysz …

On, Niewidzialny, mówi … do twojej niewidzialnej duszy

Niewidzialne rozmawia … z niewidzialnym

W świętej ciszy, stworzonej z iskierek bożej miłości

Iskierek, które rozpalają w naszej duszy gasnące płomienie nadziei

Spojrzenie Miłosiernego Jezusa czeka …

             Na nasze słowa: Jezu, ufam Tobie.




Wielka i mała świętość


Wielcy święci, są dla mnie, Jezu

Gotyckimi, pięknymi katedrami

Uwielbienie we mnie budzą męczennicy

Ale i niepokój … by patrząc im w oczy

Własnej nie dostrzec nędzy


Swoją duszę widzę, jak kapliczkę małą

Skrytą w lesie życia, gdzie zapach drzew jest kadzidłem

Śpiew ptaków, muzyką kościelną

A modlitwa, radosnym, a czasem bolesnym wołaniem


W kapliczce tej jest obraz ukochany, Maryi Świętej

I posąg Józefa z Dzieciątkiem, wyrzucony przez kogoś na drogę

Na twarzy Dzieciątka pęknięcia widać

Z szaty Józefa, farba ze starości się łuszczy


Moja kapliczka nie jest gotycką pięknością

Bogactwa w niej nie ma, ani obrazów i posągów cennych

Lecz kocham ten obraz Maryi Świętej i posąg Józefa, znaleziony

Rozmawiam z nimi, pytam: jak zostać świętym?


Gdy zatopiona w mojej kapliczce-duszy

Wołam do Ciebie, Jezu

Ze swej maleńkości samotnej

Głos słyszę, pełen miłości, taki bliski, ojcowski:


Świętość … gotycką może być pięknością

Męczeństwem krzyża, bolesną cnotą

A czasem, kwiatem maleńkim, ukrytym przed ludźmi

Tajemniczym pączkiem oczekującym na promienie Mojego Miłosierdzia

             By rozkwitnąć kwiatem świętości.




Nie szukam …


Ile razy chcę mówić, Jezu

O mojej miłości do Ciebie

Cisza zagnieżdża się w moim ciele

Staje się łagodną falą, wietrzykiem lekkim

Pochłaniającym rodzące się słowa

Cisza ta, jest jak koliber

Spijający nektar z kielicha kwiatu

Jak genialny, boży artysta

Archanioł?

Daje sercu radosne uniesienie z przeżycia piękna

Serce kocha tę twórczą Ciszę

Rozumie ją

Pragnie jej bardziej, niż słów …


Nie szukam już pięknych słów

W archiwum ksiąg o ludzkiej miłości

Adoruję Pana, za światłem podążam

Po niebiesko-czerwonym szlaku, krwi i wody

Ku przebitemu Sercu Jezusa Miłosiernego

Modlitwy szukam ofiarowanej przez Ciszę

Modlitwy wyrzeźbionej w moim sercu

Modlitwy-miłości, której nie zmyje fala

Nie rozwieje wiatr

Modlitwy, której nigdy nie zapomni serce

Choćby usta ją zapomniały

Pięknej modlitwy-ciszy, w której Ty, Jezu przemawiasz

I uczysz … słów Miłości

             Bym mogła z Tobą rozmawiać.




Dlaczego Mnie kochasz?


Kiedy mówiłam: Jezu, kocham Ciebie

Pytanie usłyszałam … dlaczego?

I nie cytuj Mi słów osób świętych

Własną modlitwę ułóż

O sercu zakochanym


Wiem, Panie, chcesz bym dna serca sięgnęła

I królestwo piękna tam odnalazła

Perłę, skrywającą tajemnicę miłości Boga

Dar, dla ludzkiego życia

I nie lękała się przyjąć go i poznać


Biorę perłę w dłonie, dzieciństwo w niej widzę

Rodzice wpatrzeni w krzyż, w obraz Niewiasty Pięknej

To Bóg, mówi ojciec, a to Matka Święta

To też twój Ojciec i Matka … a dziecko dziwi się

Żywi rodzice obok i Ci milczący, przybici do ściany


Kocham Cię Jezu, bo dar mi dałeś

Aby pokochać, ożywić tych „milczących rodziców”

Nie zostali Oni tylko znakami na ścianie

Przyjęłam Ich do serca

I spotykam na mszy świętej


Kocham Cię Jezu, bo gdy lęk i rozpacz

Próbowały mnie popchnąć do upadku

Czułam blisko krzyż, który wyrastał jak żywe drzewo

Jabłonią się stawał, karmił owocami nadziei

Podnosił mnie ten krzyż … Twój krzyż, Jezu


Kocham Cię Jezu, za to pytanie … dlaczego?

Zapisuję to wraz z moją modlitwą miłości

Wkładam głęboko do serca

Niech serce moje będzie jak jerozolimska Ściana Płaczu

Z której Ty, Panie, będziesz wyjmował codziennie, dopóki żyję

             Moje modlitwy do Ciebie … od serca zakochanego.




Łzy, uśmiech i śpiew


Anioła Stróża prosiłam

Gdy smutek mnie ogarnął dziwny

By Mateńkę Bożą o łzę jedną poprosił

Niech ta łza … smutek rozpuści

A Anioł Stróż skrzydłami oblicze zakrył

I milczał


Prosiłam Anioła Stróża

By o uśmiech Maryi, dla mnie poprosił

Abym radością się napełniła

Iż modlitw moich słucha

Anioł Stróż jedno skrzydło uchylił, popatrzył

I milczał


Anioła Stróża prosiłam

Bym śpiew Maryi mogła usłyszeć

Gdy psalmy z Archaniołami Bogu śpiewa

Dźwiękami niebios chciałam serce napełnić

Anioł Stróż skrzydła wyprostował

Milczenie przerwał, mówiąc:


Wiele łez już od Mateńki otrzymałaś

Niejedna spłynęła po tobie niezauważona

Uśmiechów ci Maryja nie szczędziła

Szczególnie, gdy w pokorze różaniec mówiłaś

Pieśni Maryi cię często usypiały

Gdy troski jak osy, sen zabijały

Pocieszała cię Maryja, płakała nad tobą, śpiewała


Teraz ty:

Poślij łzę swoją Maryi, gdy cierpi przez liczne grzechy

Uśmiech Jej poślij, niech Ją ozdobi

Jak suknia najpiękniejsza

Pieśń zaśpiewaj …

O swojej miłości do Niej

By rany na Jej twarzy … nie krwawiły.




Przez ostatnie lata mojego pielgrzymowania (w Polsce i zagranicą) oddaję każdą pielgrzymkę w … intencjach Matki Bożej. Poświęcam też Maryi msze święte w Jej intencjach wierząc, że potęga mądrości i miłosierdzie Maryi przenika życie każdego. Czasem podczas mszy „widzę” w sercu sylwetkę Matki Bożej z ozdobnym koszykiem, który zanosi na ołtarz. Koszyk jest ozdobiony kolorowymi kwiatami. Czasem ktoś (może jakiś święty) „pomaga” Jej nieść dziwne, srebrne paczki. Gdy byłam na pielgrzymce w Dukli (Sanktuarium św. Jana z Dukli), również prosiłam Maryję, by msza poświęcona była w Jej intencjach. Przecież Maryję Jezus zawsze wysłucha. Poprosiłam „w sercu” by św. Jan z Dukli pomógł Maryi przynieść kosze z Jej intencjami. Matka Święta jak zawsze ustawiła „kosz intencji”, a zza ołtarza wyłonił się człowiek w habicie franciszkańskim. Ciągnął za sobą duży, wiejski worek … Co on robi? Spytałam się w sercu. W tym worku są też intencje ludzi, grzeszników, którzy ciągle popełniają te same grzechy. Chcą od nich odejść, ale są zbyt słabi. Sama „scena”, która rozgrywała się gdzieś wewnątrz mego serca, trochę mnie rozśmieszyła. Przecież święci to też ludzie z poczuciem humoru.


Zasypiam, myśląc o książce o Najświętszej Maryi Pannie, którą właśnie czytam. Jestem na granicy jawy i snu. Przez jeden cudowny moment, który jest jak błysk fleszu, widzę twarz Jezusa – uśmiechniętą! Ten uśmiech nie jest zwykłym uśmiechem „twarzy” … jest słodkim dobrem i przejmuje radością. Chciałoby się ten uśmiech zatrzymać na zawsze. Następnego dnia, podczas mszy, dziękuję Jezusowi za to przeżycie i słyszę w sercu: Ja zawsze z tym uśmiechem podaję wam komunię, choć może tego nie widzicie. I choćby ksiądz miał ponurą lub smutną minę, Ja daję wam zawsze w komunii Mój uśmiech.


W dniu imienin Św. Maryi (12.09) otrzymałam podczas medytacji po mszy św. - przesłanie dotyczące ludzkiego życia. Słyszałam jakby „ktoś” tłumaczył mi, co jest istotą i co powinniśmy doceniać w życiu, a o czym zapominamy: „Cieszyć się powinniście, gdy życie wasze płynie w łagodnej codzienności, jesteście zdrowi, nie głodni, macie spokojny sen … To łaska, wielka łaska. Trzeba za nią dziękować, a nie narzekać na nudę i snuć dziwne marzenia. Pragnąć „fajerwerków” i intensywnych przeżyć. Są ludzie, którym życie „gotuje” takie „fajerwerki” – aktorzy, ludzie sławni. I jak w końcu okazuje się trudne ich życie … narkotyki, alkohol, walka o młodość. W ich życiu nie było nudy … Nie było też pokory. Ludzie, których dotknął ból, cierpienie, choroba – błagają Boga … o życie w spokoju, o radość codziennego dnia. Zwykłe, proste dni … Może warto rozważać i docenić wartość codzienności, codzienności pobłogosławionej przez Boga spokojem, radością chwili. I niech pokora króluje w naszym życiu, a nie złudne marzenia.


Refleksje po pielgrzymce do Gietrzwałdu, Świętej Lipki i Stoczka Klasztornego.



Święte Macierzyństwo


Gdy klęczałam przed Tobą, Matko Święta

Spokój otrzymałam w darze

Jakby drzwi, do domu rodzinnego się otworzyły

Przedziwnego domu, bez murów, mebli

Domu utkanego z kolorów dobra i miłości

Z modlitwy i tęsknoty

Za Świętym Macierzyństwem Maryi …


W Jej Macierzyństwie zatopiłam

Smutek, którym zaraził mnie świat

Otworzyłam serce na Jej spojrzenie pełne słodyczy

Na dar uleczenia bólu i niepokoju

Obok mnie, staruszka gorliwie się modląca

I mężczyzna, który wstydliwie ociera łzy

Ludzie spragnieni … Świętego Macierzyństwa


W medytacji zatopiona, proszę ciszę

By tajemnicę Macierzyństwa, Maryja mi ukazała

I widzę Ją, bolesną, pod krzyżem Syna

Jak matkę płaczącą przy łóżku chorego dziecka

Widzę jak Jezusa trzyma na kolanach

Jak matka rozpaczająca nad zmarłym dzieckiem

Widzę Jej łzy, gdy prosi …


Otrzyjcie Moje łzy, nie rańcie Mego dziecka

Rodzicami jesteście, matkami jak Ja

Przyszliście po dary, pod Mój obraz

Nie szczędzę wam darów niebieskich

Dajcie Mi dary dobroci i miłości, z waszego życia

Nie jestem więźniem w złotych ramach obrazu

Matką jestem, żywą, obecną w waszym życiu


Tajemnicę Mojego Macierzyństwa

Odkrywam przed każdą matką, ojcem

Znam wasze bóle, dotykam je, leczę

Swoją miłością, modlitwą

I tak bardzo pragnę

Uświęcić wasze macierzyństwo, kochane dzieci

Swoim, Niepokalanym Macierzyństwem.




Cud Drogi Krzyżowej


Są takie momenty na drodze życia

Gdy przerażona samotność

Jak poraniony, zmęczony ptak

Trafia w ciemną noc

Do Ogrodu Oliwnego, tam, gdzie …

Oparty o skałę, samotny, cierpi Jezus

Samotny, choć obok śpią Jego towarzysze


Ubrana jedynie w bezbronną, własną samotność

Stanęłam przed Tobą, Jezu

W wielkim Milczeniu, patrzyliśmy na siebie

Chciałam być blisko Ciebie

Szukałam momentu Twej samotności

Gdy byłeś sam, bez wiwatujących osób

Bez tłumów pragnących Twej śmierci


Samotność, ukryta w mej duszy

Pragnęła spotkania z Tobą, spojrzenia w Twe oczy

To ona, wyprowadziła mnie, na Drogę Krzyżową

A w ciemną noc, do Ogrodu Oliwnego

To Twoja Samotność, lęk, prosiły – nie uśnij jak apostołowie

I idę tak od lat, obok Ciebie … w Drodze Krzyżowej

A jedynym naszym słuchaczem jest noc ciemna i krzyż


Klękam obok Ciebie, gdy upadasz

Gdy okrucieństwo Twej Męki nadal mnie przeraża

Proszę Szymona o pomoc, Weronikę, o chustę

I idę dalej, bo tylko przy Tobie, Jezu

Moja samotność nie boli, a lęk przed światem

Który zabija dobro, nie gasi nadziei

Widzę dłoń Twoją, gdy odrywa się od krzyża

                Błogosławi, rozwiewa ciemność nocy Ogrójca

                Czyni cud zmartwychwstania Miłości.